spot_img

Mocny głos w obronie uciśnionych – Zwierzokracja

Niemal każdy gatunek zwierząt ma swoich wielbicieli wśród czytelników literatury dziecięcej. Miłość do zwierząt często jednak nie idzie w parze z ich humanitarnym traktowaniem. Zwierzokracja to książka – wyrzut sumienia dla każdego – małego i dużego czytelnika.

Stanowcza w słusznej sprawie

Mało który twórca literatury dziecięcej wyraża swoje przekonania na łamach książki tak radykalnie jak Ola Woldańska-Płocińska. Autorka Zwierzokracji nie czaruje czytelników delikatnym przestrogami w stylu „dbaj o planetę, nie depcz traw, dokarmiaj ptaki”.

Woldańska-Płocińska, mówiąc kolokwialnie, uderza odbiorców swojej książki obuchem w łeb – tak mocno, żeby przypomnieli sobie, co to znaczy troszczyć się o zwierzęta. Już w kilku początkowych akapitach można przeczytać:

[…] ludzie uznali, że są najsilniejszymi i najmądrzejszymi istotami, przyznali sobie prawo do decydowania nie tylko o innych żywych istotach, ale także o całym świecie.

Autorka nie rzuca słów na wiatr i wyciąga z rękawa kilkanaście przykładów na ludzką bezmyślność i niehumanitarne traktowanie zwierząt, takich jak, między innymi polowania, występy w cyrku czy puszczanie sztucznych ogni.

Zwierzokracja

Dawniej, a teraz

Woldańska-Płocińska na początku książki ciekawie przybliża historię relacji ludzi i pozostałych ssaków w minionych wiekach. Pisze na przykład o plemionach ludów pierwotnych, o kulcie kotów w czasach starożytnego Egiptu oraz o pozycji krów w Indiach. Po kilku stronach zgrabnie przechodzi do opisu obecności zwierząt w życiu współczesnego człowieka.

Każdy z krótkich dwustronicowych rozdziałów poświęcony jest innemu problemowi, między innymi kwestii przetrzymywania zwierząt w ciasnych pomieszczeniach, zabijania zwierząt dla skóry wykorzystywanej do produkcji tekstyliów, dokarmiania ptaków spleśniałym jedzeniem. Do poszczególnych tekstów autorka wykonała wymowne ilustracje – szczególnie przemawia do mnie strona poświęcona hodowli przemysłowej: namalowano na niej kilkadziesiąt prosiaczków i opatrzono komentarzem:

Na takiej fermie może mieszkać nawet kilka tysięcy zwierząt! Kilka tysięcy stłoczonych krów, kur albo świnek! Czujesz ten ścisk? Myślisz, że jest im wygodnie?!

Zwierzokracja

Dobre rozwiązania

Intencją autorki Zwierzokracji nie jest straszenie, ale zwrócenie uwagi na ludzką bezmyślność. Woldańska-Płocińska proponuje alternatywne rozwiązania dla niektórych problemów, pokazuje budzące zachwyt umiejętności zwierząt (czy wiecie, że szympansy potrafią opanować język migowy do komunikacji z opiekunami?), pisze o zawodzie groomera.

W książce przedstawiono także informacje o dokumentach regulujących prawa zwierząt w Polsce i na świecie oraz zaserwowano sporo ciekawostek o różnych mniej lub bardziej znanych gatunkach. Wszystkie te treści opatrzone estetycznymi i pomysłowymi ilustracjami, zebrane w jednym miejscu i wydane na kredowym papierze i oprawione w twardą okładkę robią naprawdę duże wrażenie na odbiorcy.

Lustrzane inspiracje

Zwierzokracja jest fantastycznie wydaną mocną książką z przesłaniem. Biblioteki aktywnie włączają się w działalność, mającą na celu ochronę zwierząt – niejednokrotnie współpracują z organizacjami prozwierzęcymi (np. z fundacjami) czy schroniskami, organizując zbiórki żywności. Pomyśl, co twoja biblioteka mogłaby zrobić, by przyczynić się do poprawy losu zwierząt. Może sięgnąć po dogoterapię, zorganizować zbiórkę dla lokalnego schroniska?


TYTUŁ: Zwierzokracja
AUTOR: Ola Woldańska-Płocińska
LICZBA STRON: 80
WYDAWNICTWO: Papilon
ROK WYDANIA: 2018

Zdjęcia: Barbara Maria Morawiec
- Advertisment -