spot_img

Hiszpańska mennica czy gorzowska książnica?

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Z. Herberta w Gorzowie Wielkopolskim przygotowała dla młodzieży niesamowitą grę opartą o cooltowy serialu Dom z papieru ph. „Hiszpańska mennica czy gorzowska książnica?”. Relację i inspirację z Nocy Bibliotek przesłała Klaudia Makasów, kierownik Oddziału Dziecięcego.

Gracze już na wejściu traktowani byli jak zakładnicy. Wkładano im czarną opaskę na oczy, po czym odprowadzono do odpowiedniej sali, w której witał ich szef paczki, czyli Berlin. Na początku prosiliśmy uczestników-zakładników o oddanie nam swoich kart bibliotecznych, aby przypadkiem nie doszło do nielegalnego wypożyczenia. Karty umieściliśmy na ściance, co pozwoliło wyklarować ilość naszych zakładników. Podzieliliśmy graczy na cztery grupy pięcioosobowe. Nad każdą czuwało dwóch porywaczy. Zadaniem zakładników nie była produkcja pieniędzy jak w hiszpańskiej mennicy, lecz produkcja wyjątkowej, jedynej, niepowtarzalnej i pamiątkowej książki o tytule „To się musi powieść”, która traktowała o całym wydarzeniu. Grupa pierwsza była odpowiedzialna za okładkę, grupa druga zajęła się zszywaniem kartek igłą i nitką. Tworzenie historii i kalkowanie tekstu przypadło w udziale grupie trzeciej. Natomiast ostatnia czwarta grupa tworzyła ilustracje do książki. Na zrealizowanie całego przedsięwzięcia uczestnicy mieli godzinę zegarową. Wydawałoby się, że zadanie jest proste i pewnie by takie było, gdyby nie kilka przeszkód.

Aby zdobyć klucz do etapowego stanowiska tworzenia książki, należało złożyć origami według instrukcji, podobnie jak to czynił Profesor. Kiedy zadanie zostało wykonane należycie i powstały pierwsze pomysły nad realizacją projektu, celowo zamieniliśmy grupy. To pozwoliło wybić zakładników z rytmu i zmusiło do ponownego przeanalizowania koncepcji powieści. I tym razem, kiedy grupa skupiła się nad projektem i zaczęła wcielać pomysły w życie, pojawiła się kolejna przeszkoda w postaci alarmu, który zawył na korytarzu. Zebraliśmy wszystkich uczestników na parterze, wmawiając im, że policja próbuje wejść do budynku. Oczywiście ekipa Profesora nie mogła do tego dopuścić, dlatego zakładnicy zaczęli budować zaporę z książek. Kiedy wydawało się, że cel został osiągnięty, wydaliśmy kolejne polecenie, w którym należało zabandażować jedną „ranną” osobę z grupy.

Nie lada wyzwaniem okazała się akcja MAPA. Wystarczyło, aby uczestnicy odnaleźli miasta określające porywaczy takie jak Tokio, Berlin, Nairobi itp. gdzie przyklejone zostały cyfry. Uzyskany numer był telefonem ratunkowym do szefowej policji inspektor Raquel Murillo. Porywacze pozwolili zakładnikom wykonać jeden telefon, dzięki któremu mogli się uwolnić. Była to jednak akcja sprawdzająca lojalność uczestników, bowiem zamiast do policji dodzwonili się do… Berlina. Pozwoliliśmy zakładnikom wrócić do zajęć. Kiedy każda grupa kończyła element książki, ekipa Profesora zabierała kilku uczestników do piwnicy, w której należało przejść pod laserami-ładunkami, a w której tak naprawdę była ścianka do pamiątkowego zdjęcia. Zdjęcia poszczególnych grup również miały znaleźć się w książce.  

Na koniec nastąpiło złączenie grup i twórczości w całość. Aby wyłonić zwycięzców, stworzyliśmy quiz z wiedzy o filmie. Wygrała grupa tworząca fabułę, ale radość z udziału w grze dotyczyła wszystkich uczestników. Po rozdaniu nagród rzeczowych odtańczyliśmy wspólnie taniec do piosenki „Bella Ciao”, a oryginalna książka zajęła honorowe miejsce w bibliotecznej przestrzeni. To się musiało powieść!

Źródło zdjęć: WiMBP

- Advertisment -