W piątek 27 marca 2026 roku miałam okazję uczestniczyć w konferencji „Potrzebujemy witaminy Czy”. Program wydarzenia został pomyślany jako przestrzeń wymiany doświadczeń – lokalnych i międzynarodowych – oraz rozmowy o tym, jak dziś skutecznie i mądrze wspierać kulturę czytania wśród dzieci i młodzieży. Myśli i inspiracje wybrzmiewające podczas spotkania postanowiłam zebrać w kilka prostych pomysłów, które bibliotekarze mogą wykorzystać w codziennej pracy.
Co wybrzmiało na konferencji „Potrzebujemy witaminy Czy”?
Pierwszą część dnia otworzyło powitanie gości. W dyskusji „Oko na ilustrację” uczestnicy mogli wysłuchać Ainy Bestard i Sary Lundberg – autorek i ilustratorek książek dla dzieci w Szwecji i Hiszpanii. Rozmowa poświęcona była warsztatowi pracy, językowi obrazu i filozofii twórczej, a więc temu, jak ilustracja nie tylko dopełnia tekst, ale staje się osobnym sposobem opowiadania i budowania relacji z młodym odbiorcą.
Ten wątek rozwijał kolejny panel, „Oko na świat”, który poszerzył perspektywę o kontekst rynku książki i praktyki promowania czytelnictwa w różnych krajach. W rozmowie udział wzięli José Díaz, Grazia Gotti, Ulla Saar i Vita Yevstifievea. Dzięki temu uczestnicy mogli spojrzeć na książkę dziecięcą jednocześnie jako na dzieło artystyczne, narzędzie edukacyjne i element większego ekosystemu współpracy: między wydawcami, księgarniami, bibliotekami, organizacjami wspierającymi czytelnictwo i samymi twórcami.

W rozmowach z zagranicznymi gośćmi mocno wybrzmiało przekonanie, że ilustracja nie jest jedynie dopełnieniem tekstu, ale osobnym językiem opowieści. Mówiono o rysowaniu jako o sposobie patrzenia na świat, a także o książce obrazkowej jako formie, która wymaga od twórców szczególnej uważności, wrażliwości i zaufania do młodego odbiorcy. Wyraźnie zabrzmiał także głos o książce obrazkowej (picture book) i książce bez słów (silent book). Uczestnicy podkreślali, że dziecko najpierw uczy się czytać obraz, a dopiero później słowo, dlatego tak ważne jest oswajanie najmłodszych z różnymi estetykami i językami wizualnymi.


Po przerwie uczestnicy wrócili do pytania postawionego już w samym tytule wydarzenia. Dyskusja „Potrzebujemy witaminy Czy” z udziałem Anny Czernow, Joanny Piekarskiej i Krzysztofa Rybaka, koncentrowała się na wyzwaniach stojących dziś przed wydawcami i bibliotekami. Rozmowa dotyczyła zmieniających się nawyków czytelniczych, nowych sposobów docierania do młodych odbiorców i odpowiedzialności instytucji kultury za tworzenie warunków do spotkania dziecka z wartościową/jakościową literaturą.

Dyskusja ta pokazała, jak ważną rolę odgrywają bibliotekarki i bibliotekarze – jako osoby, które realnie pośredniczą między dzieckiem a książką. W tym kontekście szczególnie wybrzmiała potrzeba popularyzowania wartościowych książek i wspierania działań promujących czytanie w bibliotekach oraz szkołach. W rozmowie o rynku książki dziecięcej, praktykach czytelniczych i pracy twórczej często wracało słowo „jakość”. Goście konferencji przypominali, że w promocji czytelnictwa nie chodzi wyłącznie o liczbę tytułów czy chwilowe mody, ale o książki, które zostają z czytelnikiem na dłużej i naprawdę budują relację z literaturą.
Szczególne miejsce w programie zajęło spotkanie „Wilkoń – o ludziach i zwierzętach”. Rozmowa Moniki Wróbel-Lutz z Józefem Wilkoniem w naturalny sposób połączyła refleksję o ilustracji, wrażliwości artystycznej i wieloletnim doświadczeniu jednego z najważniejszych twórców polskiej książki obrazkowej.

Popołudniowa część warsztatowa przeniosła akcent z dyskusji na praktykę. Warsztaty dla bibliotekarzy prowadzone przez zaproszone ekspertki stały się okazją do pracy w mniejszych grupach, wymiany doświadczeń i poznania konkretnych metod pracy z książką.
Konferencja i warsztaty „Potrzebujemy witaminy Czy” zostały zorganizowane przez wydawnictwa Wytwórnia, Tatarak i Widnokrąg. Biblioteka Narodowa była partnerem wydarzenia, które towarzyszyło piątej edycji festiwalu i targów Mały Koneser.



10 inspiracji do wykorzystania
Inspiracje wybrzmiewające podczas dyskusji postanowiłam przełożyć na praktykę, proponując kilka prostych rozwiązań, które jako bibliotekarze możecie śmiało wykorzystać w codziennej pracy.
Regały, które przyciągają do książek
Nie wszystko musi być drogie, żeby działało. Lekkie regały z tektury falistej albo tzw. plastra miodu mogą stać się efektownym elementem bibliotecznej aranżacji. Przyciągają wzrok, dobrze eksponują książki i pomagają budować przestrzeń, która zachęca dzieci do sięgania po lekturę.
Zajęcia z „czytania obrazów”
Podczas konferencji wielokrotnie powracała myśl, że dziecko najpierw czyta obraz, a dopiero później słowo. To świetny punkt wyjścia do zajęć opartych na picturebookach i silent bookach, podczas których dzieci same opowiadają historię, przyglądając się ilustracjom.
Warsztat „rysowanie jako sposób patrzenia”
Rysowanie nie musi być ćwiczeniem z „ładnego rysunku”. Może być ćwiczeniem z uważności. Wystarczy jedno drzewo, jeden przedmiot, jedna ilustracja i prośba, by dzieci narysowały to, co naprawdę widzą. Taki warsztat uczy patrzenia, skupienia i interpretacji.
Czytanie wielozmysłowe i zabawa z obrazem
Książki mogą być jednocześnie opowieścią, odkrywaniem i zabawą. Warto wykorzystać na zajęciach filtry kolorów, lupy, nakładki, zabawy światłem i cieniem czy szukanie ukrytych elementów. To prosty sposób, by uruchomić ciekawość i pokazać, że książkę można nie tylko czytać, ale też doświadczać.
Łączenie książki z nauką i ekspertami
Książka popularnonaukowa może być początkiem czegoś więcej. Spotkania wokół tematów przyrodniczych, kosmicznych czy historycznych można wzbogacić o miniwarsztaty, eksperymenty albo współpracę z lokalnymi ekspertami: biologami, paleontologami, astronomami.
Włączanie komiksu do oferty
Komiks wciąż bywa traktowany z mniejszą powagą niż inne książki, a przecież jest ważnym narzędziem czytania i opowiadania. Warto to wykorzystać: stworzyć półkę tematyczną, przygotować polecenia dla rodziców i nauczycieli albo zaprosić dzieci do tworzenia własnych historii obrazkowych, np. w formie konkursu.
Tworzenie list wartościowych picturebooków
Nie trzeba od razu budować wielkiego programu. Czasem wystarczy dobra lista. Sezonowe zestawienia poleceń, np. „10 picturebooków do czytania i oglądania”, „5 silent booków dla przedszkoli” albo „Komiksy na pierwszy raz” – mogą być dużym wsparciem dla rodziców, nauczycieli i samych bibliotekarzy. Żeby dodać im jeszcze bardziej angażujący charakter, warto uzupełnić je o krótkie minirecenzje napisane przez dzieci – to prosty sposób, by zachęcić innych do wypożyczenia książki.
Oswajanie rodziców z „książką bez słów”
Wielu dorosłych nadal obawia się książek, które nie prowadzą czytelnika za rękę. Dlatego warto pokazywać, jak czytać silent books, jak zadawać pytania i jak zostawiać dziecku przestrzeń do własnej opowieści. Taki temat dobrze sprawdzi się w krótkim szkoleniu, poście, rolce w mediach społecznościowych. Trzeba pamiętać, że ciche książki nie tylko oddają dziecku głos, ale też uruchamiają jego wyobraźnię.
Książka jako wsparcie w kryzysie
Książka może być dla dziecka schronieniem, punktem odniesienia i bezpieczną przestrzenią. Warto pamiętać o tym szczególnie wtedy, gdy pracujemy z dziećmi z doświadczeniem migracji, wojny, straty czy silnego stresu. Kameralne czytania, półki wielojęzyczne i spokojnie dobrane lektury mogą mieć naprawdę dużą wartość. Sprawdzą się też spotkania wokół książek dających poczucie bezpieczeństwa.
Międzypokoleniowe czytanie i rozmowa o książce
Wspólne czytanie może łączyć nie tylko dzieci, ale całe rodziny. Dobrym pomysłem są spotkania, podczas których książki oglądają i omawiają razem dzieci, rodzice, dziadkowie i opiekunowie. Picturebook świetnie nadaje się do takiego formatu, bo pozwala każdemu uczestnikowi zobaczyć i opowiedzieć coś trochę innego.
Źródło zdjęć: Paweł Morawiec




